
Ile razy zdarzało Wam się skopiować link z Google Grafika i okazało się, że jest tak monstrualny, że aż głupio wysłać go znajomemu przez komunikator? Albo Facebook nie mógł złapać miniaturki waszego linku z powodu jego długości? Może chcielibyście wrzucić w jednym statusie kilka linków, ale Facebook wariuje i nie chce zaakceptować wpisu?
To właśnie na takie okazje powstało bit.ly, strona na której możecie nie tylko skrócić każdy link do około 20 znaków (przykładowy link: bit.ly/neN6Uv). Prostota obsługi, tworzenia bundli (paczek linków) i dzielenia się linkami to podstawowe zalety tej strony i trudno dopatrzeć się jakiś istotnych wad, bo funkcja jaką spełnia jest dość nieskomplikowana. Chyba jedyną jest to, że nie wszyscy użytkownicy wierzą skróconym linkom i podejrzewają jakiś podstęp, zanim w nie klikną.

Prawdopodobnie nie muszę Wam przedstawiać tej strony – aplikacji? Interpretacje są różne – ale warto wspomnieć, że teraz jest to strona nad wyraz przejrzysta dzięki nowemu layoutowi usług Google. Subskrypcje RSSów z blogów, stron tematycznych, to teraz pestka. Wystarczy skopiować link do kanału RSS i dostajemy wszystkie nowości w real time.
Pewnym plusem nawigacyjnym jest to, że strona wyświetla nam ile artykułów z danej strony jeszcze nie przeczytaliśmy, a jeśli męczy nas skleroza i przewijając artykuły od na przykład Jacka Gadzinowskiego, to te w pełni rozwinięte (a nie zajawki) były przez nas przeczytane. Niby takie nic, ale pomaga w orientacji, jeśli subskrybujemy wiele źródeł.
Również nowa aplikacja na Androida jest prosta w obsłudze i podaje nam tekst w całkiem przyzwoitej rozdzielczości, domyślnie nie trzeba przybliżać widoku. Ogólnie przejrzystość strony jest jej dużym plusem, czy to w wersji przeglądarkowej, czy mobilnej.
Za wadę uznałbym, że Google przy takiej ilości danych nie umie wyłapać kanału RSS przyporządkowanego do podstawowego adresu strony. Bo czasami po prostu trudno znaleźć ikonkę na stronie docelowej.Kolejnym mankamentem jest mała ilość rekomendowanych źródeł w języku polskim.
To z kolei bardzo ciekawe narzędzie, jeśli lubimy prezentacje multimedialne. Tylko pytanie, ile można oglądać slajdy, które choćbyśmy użyli najciekawszych przejść oferowanych przez Microsoft dalej pozostają tylko slajdami? Chyba takie pytanie zadali sobie twórcy Prezi i stworzyli nad wyraz plastyczne i efektowne narzędzie. Więcej zobaczycie w filmiku, bo słowa nie oddają efektowności niektórych prezentacji.
Obsługa jest prosta i nie sprawi problemów nawet słabo zaawansowanemu użytkownikowi. Po krótkiej rejestracji możemy przystąpić do dzieła. Oczywiście trzeba się oswoić z nietypowym interfejsem, ale to również nie stanowi żadnego problemu. Już po kilkunastu minutach możemy tworzyć prawdziwie incepcyjne prezentacje. Poniżej możecie obejrzeć prezentację Prezi, zrobioną… w tu nie ma żadnej niespodzianki: Prezi.
Plusy? Przede wszystkim odmienność od zwykłych prezentacji, wielkie możliwości graficzne i edycyjne. Poza tym, nawet prosta „Prezka” w oczach laików wygląda profesjonalnie. Minusy zauważyłem jak dotąd dwa: brak polskich liter w niektórych czcionkach i wymóg przełączenia na full screen przez użytkownika, nie można zapisać opcji, że prezentacja odpala się tylko w takim trybie.

Pełny artykuł wraz z grafikami i filmikami można znaleźć pod tym adresem:
http://pijarukoksu.wordpress.com/2011/11/16/aplikacyjny-rog-obfitosci-czesc-i/
Wszelkie prawa zastrzeżone
@2011 Biznestrend.pl
Jaktorowska 4
01-202 Warszawa
(22) 241 11 77
kontakt@platformainnowacji.pl
Technologię dostarcza:
Wyspa Kreatywna